Startup pod ochroną. Jak innowatorzy dbają o środowisko pracy

Kiedy mówimy o ochronie w kontekście startupu, od razu na myśl przychodzi nam jedno – ochrona własności intelektualnej. Warto jednak spojrzeć na zabezpieczenie innowatorów także z innej, bardziej przyziemniej perspektywy. Mało kto pamięta o tym, że naukowcy i ludzie pracujący nad przełomowymi technologiami często wykorzystują na co dzień substancje, które mogą okazać się niebezpieczne dla ich zdrowia. Należą do nich między innymi nanocząstki oraz inne materiały wykorzystywane w laboratoriach, w których właściwa ochrona operatora i produktu jest niezbędna.

Większość polskich startupów koncentruje się dziś na projektach cyfrowych. Stawiają na bezpieczeństwo w sieci, wirtualną rzeczywistość, sztuczną inteligencję, ale także komputerowy czy techniczny design. W kręgach inwestorów mówi się jednak, że Polska jest też uśpionym wulkanem nanoinżynierii. Mało, co prawda, czyta się o wynalazkach z tej dziedziny na pierwszych stronach gazet, to nie oznacza jednak, że nie są one spektakularne. Po prostu na efekty badań trzeba czekać często od 5 do nawet 7 lat.

Dotacje na nanotechnologie

Ogromny potencjał w nanotechnologii widzi sama Unia Europejska, która chętnie dotuje tego typu projekty, wspierając proces ich komercjalizacji. Głównie odbywa się to poprzez Program Ramowy Unii Europejskiej Horyzont 2020, który jest największym w historii Unii programem w zakresie badań naukowych i innowacji. Z całego budżetu Horyzontu, wynoszącego 77 028,3 mln euro, 3,8 mld przeznaczone zostało na tzw. obszar NMBP, obejmujący nanotechnologię, materiały, biotechnologię, produkcję. Specjaliści przewidują wzrost rynku nano o 17% rocznie do 2024 roku*. Projektami, które już czerpią korzyści z dotacji, są m.in. Optogenerapy (dotacja dla Politechniki Łódzkiej w wysokości 255 000 euro) czy MMAMA współrealizowany przez polską firmę QWED sp. z o.o. (dotacja w wysokości 387 750 euro).

Przyszłość, która dzieje się dziś

Tak dużemu zainteresowaniu tą nauką nie ma się co dziwić – nanomateriały wpływają dziś na wiele dziedzin życia i technologii. Wynalazcy i innowatorzy korzystają z nich, aby stworzyć i zaproponować rynkowi zupełnie nowe rozwiązania. Szacuje się, że dzięki nanocząstkom już w niedalekiej przyszłości będzie możliwa tańsza produkcja energii solarnej i czystej wody pitnej. Zmieni się także terapia onkologiczna, w której interwencja chirurgiczna będzie rzadkością, również terapia wielu innych chorób będzie tańsza, efektywniejsza i wysoce spersonalizowana. Ostanie doniesienia (opublikowane w Nature Technology) są tego dowodem. Naukowcy z Trinity College oraz University of Bristol odkryli, że działania nanocząstek metalu mogą mieć istotny wpływ na rozwój środków medycznych przeznaczonych do leczenia takich chorób, jak Parkinson czy Alzheimer. Ulepszenia pojawią się także w ogólnie pojętym transporcie, który zwróci się w stronę ekologii dzięki nowym ogniwom paliwowym, bateriom, superkondensatorom i lekkim materiałom. Nanotechnologia może przynieść także tanie i lepsze źródła światła. Ale, jak zawsze – spójrzmy na drugą stronę medalu. Czy praca z nanocząstkami jest w pełni bezpieczna?

Ryzykowne nano?

Przy całym spektrum fascynujących możliwości, jakie niosą ze sobą nanocząstki, należy pamiętać o niezbadanym wciąż do końca ich wpływie na zdrowie ludzi. Pozytywne właściwości nanotechnologii idą w parze z potencjalnymi zagrożeniami dla człowieka i środowiska, w tym środowiska pracy. Czy warto rozważać kwestię wciąż nieudowodnionej szkodliwości? Tak, tym bardziej że problem ten dotyczy wciąż rosnącej liczby osób. Według danych GUS w 2016 r. działalność nanotechnologiczną prowadziło 107 przedsiębiorstw, w których pracowały 1433 osoby, a działalność badawczo-rozwojową w tym zakresie prowadziły aż 172 podmioty (3017 zatrudnionych osób). To nie wszystko. Musimy mieć świadomość, że liczba pracujących narażonych na nanocząstki jest o wiele większa aniżeli tylko zatrudnionych przy produkcji nanomateriałów. Wielu z nas zapomina, że mogą one być uwalniane jako produkt uboczny w wielu procesach przemysłowych, takich jak obróbka termiczna  oraz obróbka mechaniczna.

O szkodliwości działania nanocząstek wciąż wiemy niewiele. Dostępne wyniki badań laboratoryjnych wskazują, że ze względu na swoje zdolności penetracyjne niektóre nanomateriały mogą niszczyć komórki organizmu poprzez uszkadzanie błony komórkowej, inne mogą kumulować się w organach wewnętrznych i zmieniać procesy wewnętrzne. Następstwa tych właściwości mogą być różne, dziś jeszcze trudno je zdefiniować. Tym bardziej więc każdy naukowiec czy młody innowator musi zachować wyjątkową ostrożność podczas pracy z nanocząstkami.

Zamknąć niebezpieczeństwo w pudełku

Jak obchodzić się z nanocząstkami, aby zminimalizować ich oddziaływanie na człowieka? Wyjściem jest skuteczne odseparowanie ich – choćby przy pomocy zamkniętych systemów, obudów i osłon urządzeń emitujących nanocząstki substancji niebezpiecznych.

Jednym ze sposobów odizolowania nanocząstek od człowieka są specjalistyczne komory rękawicowe, przeznaczone do procesów prowadzonych w trybie ochrony operatora. Sprawdzają się nie tylko podczas pracy z nanomateriałami, ale we wszystkich laboratoriach badawczo-rozwojowych, farmaceutycznych i biochemicznych, a także przy pracy z mikroorganizmami, substancjami patogennymi, materiałem radiochemicznym oraz chemicznym kancerogennym – tłumaczy Paweł Boratyński, dyrektor ds. technologii marki Hoger, produkującej komory rękawicowe.

Sekretem komór rękawicowych są wysoko wydajne filtry HEPA i pułapki węglowe oraz automatyka PLC, która pozwala kontrolować podciśnienie panujące wewnątrz komory i dynamicznie dostosowywać prędkość wentylatora do nieustannie zmieniających się warunków podczas pracy. Warto pamiętać o tym, ze takiego poziomu bezpieczeństwa w pracy z nanomateriałami nie zagwarantują ani maseczki ochronne, ani komory laminarne, ani dygestoria.

Jak jest naprawdę z tym bezpieczeństwem?

Czy naukowcy i innowatorzy zdają sobie sprawę z konieczności takiej ochrony? Tego nie wiemy. Liczymy jednak na to, że świadomość osób pracujących z nanocząstkami podnoszą m.in. takie kampanie jak ta aktualnie prowadzona przez Unię Europejską i Centralny Instytut Ochrony Pracy PIB, czyli „Zdrowe i bezpieczne miejsce pracy. Substancje niebezpieczne pod kontrolą”. Włączyły się do niej także polskie firmy, w tym marka Hoger, która wprowadziła na rynek autorskie komory rękawicowe, m.in. chroniące przed niebezpiecznymi substancjami operatorów w różnych gałęziach przemysłu.

Biorąc pod uwagę coraz większą skalę zjawiska, trzeba dołożyć wszelkich starań, aby działania pracodawców oraz legislacja – zarówno krajowa, jak i unijna – poprawiały bezpieczeństwo w procesie wykorzystania nanomateriałów, chroniąc osoby pracujące w ich otoczeniu. Tylko wtedy nanotechnologiczny ekosystem będzie w stanie stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki.

* Jarosław Piekarski, koordynator obszaru NMP, członek delegacji PL do Komitetu Programowego H2020 NMBP, prezentacja podczas InterNanoPoland 2018 Katowice

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *